Czy dziecko musi chodzić na wszystkie zajęcia?

Szkoła wymaga od swoich uczniów, żeby spędzali w niej cały przewidziany na zajęcia czas. To zrozumiałe, w końcu kiedy rodzice oddają dzieci do placówki, ta staje się za nie odpowiedzialna. Jednak wraz z nabieraniem na doświadczeniu uczniowie orientują się, że nie każda lekcja jest ważna, a niepojawienie się na niej może okazać się opłacalne. Kiedy uczeń jest starszy, sam za siebie decyduje, ale w przypadku młodszych to rodzice podejmują decyzje.

Dzieci mają obowiązek uczenia się

Trzeba pamiętać, że osoby, które nie ukończyły osiemnastego roku życia, mają obowiązek uczenia się. Mogą nie chodzić do szkoły, o ile ich rodzice wcześniej załatwili im możliwość uczenia się w domu na zasadzie edukacji domowej, która jest respektowana przez prawo. W każdym innym przypadku trzeba jednak chodzić do szkoły i realizować narzucony prawnie obowiązek. Unikanie tego może skutkować oblaniem roku, a po czasie nawet wydaleniem z placówki i przeniesieniem dziecka do ośrodka wychowawczego, gdzie będą pilnowanie. Taki scenariusz na pewno nie spodoba się większości rodziców i uczniów.

Wiele szkół wymaga porządnego usprawiedliwienia

Są placówki, które nie respektują wagarowania czy zwalniania się bez wyraźnego powodu. Jeśli uczeń wie, że nie będzie go na lekcjach z powodu spraw rodzinnych albo innego pilnego wydarzenia, musi wcześniej zgłosić to nauczycielom, szczególnie jeśli tego dnia ma zaliczenia z jakiegoś przedmiotu. W przypadku choroby dłuższej niż trzy dni szkoły często wymagają usprawiedliwienia od lekarza. Jeśli takie nie zostanie dostarczone, uczeń ma godziny nieusprawiedliwione, które wpływają na jego ocenę z zachowania oraz mogą przyczynić się do wyciągnięcia daleko idących konsekwencji, także wydalenia z placówki.

Nie wszystkie lekcje będą wartościowe

To wszystko nie oznacza jednak, że na wszystkich zajęciach zawsze należy się pojawiać. W szkołach średnich wielu nauczycieli podchodzi do sprawy nieobecności luźniej i rozumieją, że dorośli uczniowie mają swoje życia i obowiązki, z których muszą się wywiązywać. Jednak żeby unikać obecności na zajęciach, trzeba porządnie wybadać nauczyciela i przekonać się, jak on zapatruje się na unikanie zajęć. Jeśli szczególnie go to drażni i lubi znęcać się nad uczniami, którzy często opuszczają dane lekcje, to lepiej nie ryzykować. Czasami lepiej przecierpieć 45 minut tygodniowo, niż musieć radzić sobie ze mściwym dorosłym.

Artykuł powstał we współpracy z serwisem: myslowiceinfo.pl